Cenckiewicz w Traffiq

Przedwczoraj w Traffiq miałam przyjemność uczestniczyć w spotkaniu ze Sławomirem Cenckiewiczem-jednym ze współautorów tej niesławnej książki o Wałęsie, co to ludziska  stali po nią pod IPN w klikugodzinnych kolejkach z wypiekami na twarzach, a w Mpikach rozeszła się po kilku godzinach. Przyjemność była tym większa, iż obok mnie usiadł nie kto inny jak sam Bronek Wildstein!  Serce zaczęło mocniej bić, rumieniec wyskoczył na twarzy, gdy cudowny Bronisław obdarzył mnie swoim wspaniałym uśmiechem i z wyrafinowaną elegancją spytał „Przepraszam bardzo, czy tu jest wolne?? ”  Po chwili siedziałam po lewicy ramię w ramię z  bohaterem polskiej prawicy, a A. siedział obok, zazdroszcząc mi najcenniejszego krzesła w stolicy.  Chciałam zrobić sobie z Wildsteinem  zdjęcie i już widziałam te nagłówki w gazetach „LIDER POLSKIEJ PRAWICY ZDRADZA SWOJĄ ŻONĘ -KIM JEST NOWA MIŁOŚĆ WIELKIEGO LUSTRATORA”, lecz niestety opuścił swoje miejsce przedwcześnie ,czym zaprzepaścił swoją jedyną w życiu szansę uwiecznienia swojej podobizny moim aparacikiem. Dla zainteresowanych dodam tylko,że Bronek jest bardzo sympatycznym i kontaktowym osobnikiem w swetrze, traperach i z irchowatą torbą, która  przez 2 godz. wycierała w Traffiq podłogę.Próbowałam ze wszystkich moich sił i resztek mocy skupić sie na głównej części tego spotkania,zastanawiając sie jednocześnie jak tu nie zrobić z siebie przed Bronkiem totalnej kretynki. Spotkanie z Cenckiewiczem, to co usłyszałam i zobaczyłam, przyćmiło jednak nawet blask samego Bronka. Konferansjerką zajął się Pospieszalski, wykorzystując jak zwykle swoje ADHD, dzięki czemu spotkanie nie było kolejną  nudną pogadanką o kolejnej spłodzonej przez kogoś książce. Na początku spotkania obejrzeliśmy kilkunastominutowy film dokumentalny „TW BOLEK” o tym jak Cenckiewicz i Gontarczyk zainteresowali się tym tematem, jak dotarli do dokumentów (do których inni historycy jakoś nie dotarli ) i co znaleźli w tych dokumentach. Największe wrażenie w całym filmie zrobiła na mnie scena, w której autorzy pokazują poprzekreślane nieudolnie czarnym flamastrem numery stron w raportach SB. I sama postawa autorów, zwyczajnych, skromnych historyków mówiących o całym procesie bez cienia niezdrowej ekscytacji i podniecenia. Odnosiłam czasem wrażenie, że Cenckiewicz wolałby nie wiedziec o Wałęsie tego czego się dowiedział, sam był, jak wspomniał zresztą  Pospieszalski, jednym z tych którzy 25 lat temu świętowali i gratulowali Wałęsie Nobla. Po filmidle, Cenckiewicz opowiadał o procesie pisania i o trudnościach jakie były po wydaniu już  książki. Mówił o wielu faktach niedostępnych nigdzie w mediach, o mechanizmach zdobywania informacji. O świadkach, o człowieku któremu zadedykował tę książkę. Rozbawienie publiczności wzbudził stwierdzeniem, że czyta „NIE” i „Fakty i Mity”,  ponieważ traktuje je jako pisma „resortowe”,a  więc najlepiej poinformowane.Odpowiadając na pytania publiczności, mówił o mechanizmach jakie istnieją na polskich uczelniach, które nie dają się ludziom rozwijać, o swoistej cenzurze na wydziałach historii i o braku jakiejkolwiek szansy na przeprowadzenie lustracji w jakimkolwiek środowisku ( mając na myśli, że w każdej partii ,w każdym środowisku są jacyś TW, dlatego lustracji po prostu nie będzie ). Muszę przyznać, że pozytywnie zaskoczył mnie Pospieszalski. Po jego wstępnej mowie część ludu zebrana na spotkaniu ( ja na pewno ) mogła poczuć się jak na jakimś tajnym spotkaniu konspiracyjnym. Może co poniektórzy znowu poczuli sie jak za dawnych opozycyjnych czasów, mnie tekst o „książce, ktorej nie ma i o spotkaniu, które nie powinno sie odbyć”  wydał sie niezdrowo przesadzony, nawet biorąc pod uwage rodzaj przenośni użytej przez Pospieszalskiego. Potem jednak pan Janek z wazeliniarskiego prowadzącego, przeobraził się w rzeczowego pomocnika, a nawet dyskutanta Cenckiewicza – podczas jego opowiesci o przeszkodach w organizowaniu spotkań np. na państwowych uczelniach, Pospieszalski korygował Cenckiewicza, przypominając mu np. że jednak spotkał sie kiedyś z Andrzejem Friszke w jego własnym programie i że spotkanie w KUL jednak sie odbyło.  Dobrze, że Wildstein nie dał się namowić do pobrania mikrofonu, bo biedny Cenckiewicz zostałby zdominowany. Całe spotkanie było jednym z takich spotkań po którym człowiek miał dużo do myślenia jeszcze długo po jego zakończeniu. I to niezależnie od swoich poglądów politycznych.

filmik  (ok. 20 min. ) „TW Bolek” można obejrzeć tutaj:

http://video.google.com/videoplay?docid=8925540803212198237

a tu jest nagranie całego spotkania (łącznie z samym wyświetlanym filmikiem), na którym (w cz. 2 widoku na ludziqf ) przez chwilę widać A., mła i kawałek czupryny Wildsteina (ale to akurat najmniej w tym wszystkim ważne;)

http://polityczni.pl/cenckiewicz_w_warszawie,audio,51,3100.html

proponuję znaleźć sobie wpierw 2 godz. wolnego czasu, rozsiąść się wygodnie i włączyć spotkanie, a jak będzie wyświetlany filmik, zastopować spotkanie i włączyć ten filmik osobno

Published in: on 11/12/2008 at 11:57  Dodaj komentarz